Nowa marka Szczecina
14 kwietnia Piotr Krzystek, Prezydent Szczecina, zaprezentował logo Szczecina. Nowe logo nawiązuje do herbu miasta.
Szczecin 2050 Floating Garden jest wizualizacją wizji. Inspiracją do symbolu stał się zapis miasta w IPA, międzynarodowym alfabecie fonetycznym. Floating Garden albo Pływający Ogród to komunikat, który Szczecin wysyła w świat. Mówi on o otwartości miasta, jego transgraniczności i wizjonerstwie. Podkreśla jego wielokulturowość i wielojęzyczność. Wcielenie wizji w życie rozpocznie się tuż po premierze. Wizji podporządkowane mają być m.in. miejskie inwestycje, które powinny realizować założenia miasta proekologicznego i nowoczesnego. Jedna z pierwszych inwestycje powstanie na wyspach Śródodrza (Łasztownia, Kępa Parnicka, Grodzka, Zielona, Bielawa, Wenecja i Jaskółcza). Firma Howard Holdings na częsci tego terenu wybuduje nowoczesną dzielnicę. Nowa wizja rozprzestrzeni się na wszystkie pozostałe inwestycje – infrastrukturę miasta, komunikację miejską, stadion, czy powstającą w Szczecinie filharmonię. Nowa wizji jest wynikiem prac miasta, które trwały pół roku. Dzięki niemu miasto będzie konkurować z innymi miastami w euroregionie. Przyjęta wizja pozwoli umieścić Szczecin w gronie najbardziej kreatywnych miast Europy. Projekt objął analizę kondycji marki, badania postrzegania Szczecina przez Polaków i cudzoziemców, opracowanie Systemu Identyfikacji Wizualnej oraz wizji Miasta.
Miasto ma być promowane jako nowoczesne Baltic Neopolis, największa i najnowocześniejsza marina w basenie Bałtyku, konglomerat wysp, kanałów, zatok i plaż tworzący Floating Garden (Pływający ogród). Jego promocja ma odwoływać się do języka angielskiego - jako uniwersalnej formy komunikowania się w Europie i na świecie. W części “wizyjnej” organizatorzy zaprezentowali pokaz slajdów prezentujących wizję Szczecina przyszłości. Z pływającymi taksówkami, wiszącymi drogami i meganowoczesną architekturą. Mariusz Przybysz, współwłaściciel agencji BNA skomentował to jednym zdaniem: - Coś, co dziś wydaje się niemożliwe, jutro stanie się faktem.
Kontrowersje wzbudziły dwa znaki, które mają być używane w promocji miasta: nowy, uproszczony graficznie Gryf oraz logo zawierające transkrypcję nazwy Szczecina zapisaną w IPA [International Phonetic Alphabet - Międzynarodowy Alfabet Fonetyczny - red.].- Żeby osiągnąć swój cel, musimy traktować Szczecin jako megaprojekt makrodeweloperski - kończył prezentację Krzystek. Na przygotowanie strategii miasto wydało 480 tys. zł.
Mówi Wojciech Mierowski z agencji BNA
Mariusz Rabenda: O ile nie budzi sprzeciwu wizja nowoczesnej metropolii przyszłości, to wobec znaków zaproponowanych przez was, opinie są kontrowersyjne. Skąd pomysł transkrypcyjnego zapisu nazwy Szczecina?
Wojciech Mierowski (współwłaściciel agencji BNA): Wywodzi się z pomysłu, że potencjał tego miejsca jest znacznie większy, niż sobie uświadamiamy. Szczecin zawsze był słupem granicznym. Tu się coś kończyło. My chcemy pokazać, że teraz wcale tak nie jest. Nie ma granic, a Szczecin jest w centrum. Zapisując w tej formie nazwę, pokazujemy, że jesteśmy otwarci na wszystkich, by wszyscy mogli przeczytać nazwę, a jednocześnie nie pozbywamy się własnej tożsamości, nie zmieniamy nazwy. Nawet mimo tego że ona jest trudna do wymówienia przez obcokrajowców.
Jednak zapis za pomocą fonetycznych znaków IPA jest tak samo międzynarodowy jak esperanto. Przeciętny człowiek sobie z nim nie poradzi. Trafi do wąskiej grupy.
- To prawda, że jest to forma jakiegoś metajęzyka naukowców. Jednak nie o to w tym zapisie chodzi, by kogoś na siłę uczyć poprawnego mówienia nazwy “Szczecin”. Chodzi raczej o to, by zainspirować, zaciekawić. Nie musicie nas czytać, ale poznajcie nas. Poza tym, jak sprawdziłem, Szczecin będzie jedynym miastem promującym się poprzez taką formę pisania nazwy.
Pewnie na długo, bo inne miasta nie mają takiego problemu z odczytaniem nazw, albo tak jak Warszawa mają międzynarodową formę nazwy.
- Notabene, niezbyt szczęśliwą, bo Anglosasom kojarzącą się z wojną.
Nowe logo z uproszczonym wizerunkiem Gryfa wydaje się niespójne z całą prezentacją.
- Oba znaki, jakie pokazaliśmy, mają być używane w różnych celach. W celach promocyjnych powinny być stosowane znaki z transkrypcyjnym zapisem i niebiesko-zielonymi barwami. Natomiast unowocześnione logo wykonaliśmy po to, by współgrało z tą wizją. Proszę sobie wyobrazić prezydenta Szczecina opowiadającego o marinie przyszłości i posługującego się wizytówką z herbem z XVIII w. To tak, jakby ubrać we frak kogoś promującego i-phony.

Opinie specjalistów
Artur Gnat - właściciel Domu Marki Max von Jastrov
Zobaczyłem wizję, która mi się podobała, ale nie widziałem strategii marki. To, co przedstawiono, jest produktem niedokończonym. Chciałbym mieszkać w mieście, w którym do pracy jeździłbym wodną taksówką, a biuro mieściłoby się na 50. piętrze. Tylko nie dowiedziałem się, jak to osiągnąć. Poza tym marka musi już coś obiecywać, by współcześni mieli motywację nad nią pracować. Tu nie ta obietnica, a perspektywa, że tak się stanie za 42 lata, nie jest zbyt zachęcająca. Za duży jest rozdźwięk między tym, co namacalne, a tym, co obiecane. Nie przedstawiono etapów pośrednich, jak wdrażać tę wizję. Ponadto marka, by była skuteczna, musi zostać zaakceptowana przez mieszkańców miasta. Tymczasem mówi się do nich językiem angielskim, tworząc kolejną komunikacyjną barierę. I jeszcze jedno - wszystkie miasta dążą do ujednolicania znaków. Tu pokazano dwa kolejne loga, trzecim jest tradycyjny herb - za dużo tego. Biorąc pod uwagę te wszystkie składowe - czekam na kolejny etap. Na strategię wdrażania marki.
Zbigniew Skarul - agencja Oskar Wegner
Koledzy z BNA postanowili zrobić coś ambitnego i zrobili to dobrze. Największą satysfakcją dla mnie jest fakt, że powstał projekt, który ucieka od doraźności. To już nie jest “Zachodniopomorskie - morze przygody” i wizerunek dziewczynki na rowerku. Została pokazana śmiała wizja. Zaszkodziły jej wcześniejsze deklaracje, że zobaczymy coś nowatorskiego, europejskiego, pionierskiego. Balon został za bardzo nadmuchany i dlatego zawiedzeni mogą być ci, którzy oczekiwali znacznie więcej. Zaletą tego, co zobaczyliśmy, jest strona wizualna komunikacji. Znaki są czytelne i mają przed sobą perspektywę.
Niepokoi mnie z kolei próba opowiedzenia wizji za pomocą słów. To sprawia trudność i jest niespójne z ideą marki, która powinna się opierać na słowach i symbolach mających szerokie znaczenie. Mimo tego jestem usatysfakcjonowany. Teraz ogromne znaczenia ma egzekucja. Jak ta wizja będzie wdrażana. Jeśli konsekwentnie, to dobrze.

Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin, szczecin.pl
Linki:


[…] Zobacz również: Nowa marka Szczecina […]
fiszer.info | Maciej Fiszer Blog » Nowa strategia Szczecina za blisko 900 tysięcy | Maciej Fiszer Blog — lipiec 2 2009 @ 06:27